niedziela, 1 maja 2011

Pasztet sojowo-soczewicowy

-  !.5 szklanki ugotowanej soi
-  1.5 szklanki ugotowanej soczewicy
-   40 dag pieczarek
-  2 cebule
-  jeden ugotowany ziemniak
-   ugotowana marchewka,
 -  połowa ugotowanego dużego selera
-   kawałek ugotowanej pietruszki
-   garść ziaren słonecznika
-  2- 3  łyżki płatków owsianych
-  2  łyżki koncentratu pomidorowego
 -  łyżka sosu sojowego
-  3 ząbki czosnku
-  dużo majeranku , pieprzy, papryki, oregano, gałka muszkatołowa
 -  sól do smaku
-  bułka tarta

 Namoczona soję i soczewicę gotujemy oddzielnie ( soczewicę bardzo krótko!),
 Warzywa gotujemy razem w niewielkiej ilości wody[ wywar może być użyty na zupę].
Ok. 8 pieczarek wrzucam do wrzącej, osolonej, przyprawionej wody na kilka minut,
 pozostałe pieczarki drobno kroję i duszę na oleju razem z drobno pokrojoną cebulką.
 Płatki zalewam gorącą wodą i kilka minut moczę je.
 Przepuszczam przez maszynkę soję, soczewicę, ugotowane warzywa, ziarna słonecznika, namoczone płatki owsiane, do masy dodaję podduszone pieczarki, sól i przyprawy, koncentrat, garść bułki tartej, przeciśnięty przez praskę czosnek,  dokładnie mieszam, jeżeli masa jest zbyt rzadka dodaje bułkę tartą.
Wyrobioną masę (część) wkładam do formy "keksówki", posmarowanej olejem, stawiam całe , wcześniej obgotowane pieczarki, najlepiej czapeczką do dołu  i wykładam pozostałą masę pasztetową. Pasztet wstawiam do nagrzanego piekarnika na ok. 50-60 minut, wierzch pasztetu ma być przyrumieniony, lecz nie spalony.



 Gdy trochę przestygnie wyjmujemy go z formy  na deskę, by nie zrobił się wilgotny.





4 komentarze:

olga spaceage pisze...

Przez taki prosty zabieg (ustawienie peiczarek) pasztet wygląda bardzo wyrafinowanie.
Dzięki za podzielenie się tymi wszystkimi świątecznymi przepisami! :)

Kasia pisze...

Dobry pomysł z tymi pieczarkami :) Ja zupełnie nigdy jeszcze nie robiłam wege pasztetu, różne wege pasty na chlebek, ale nigdy cały duży pasztet. Myślę że z ekonomicznych powodów, nawet nie zauważyłam, a lubię pasztety, kawałek pasztetu, świeży chlebek, sałatka, trochę majonezu sojowego, ogórek, pomidory... Pycha :p :D

Te twoje przepisy są bardzo tanie i łatwe, widać że już długo gotujesz roślinnie. Ja się nadal męczę, jem zupełnie po wegańsku dopiero od około 2 lat, przedtem to było wegetariańsko z mlekiem i jajkiem. Jest to dla mnie bardzo duża zmiana, wygląda jak niewielka, ale jednak, żywiłam się przede wszystkim kanapkami z serem, zapiekankami z serem i jajecznicą :( Widać po moim "zdrowiu" do czego to powiodło :( Choć muszę przyznać że jajecznicę z tofu już dobrze opanowałam, bardzo smaczna się udaje, i mogę jeść ile chcę i nic mnie nie boli potem tak jak po "prawdziwej" :) Najlepszy dowód że jem to co jest naprawdę zdrowe :)

Joanna pisze...

Ten pasztecik na pewno jest pyszny. Jak zjem swój obecny to biorę się za Twój przepis :-)

Anonimowy pisze...

Na ile stopni ustawiamy piekarnik???